piątek, 6 listopada 2009

Arica welcome tu..

30 h w autobusie z panoramicznym widokiem na pustynie.. w Arica naprawde mozna poczuc fizyczne oddalenie od reszty swiata. Przez cala droge z Santiago krajobraz jest iscie marsowo-ksiezycowy, 2000km pustyni,gor i prostej jak strzala nitki Ruta 5 biegnacej z poludnia na sama polnoc kraju. Trzeba przyznac,ze poziom zorganizowania tego kraju jest niesamowity i zaskakuja nas tym na kazdym kroku.Nie wspominajac o samym Santiago, ktore bogactwem kladzie na lopatki nasza Warszawe w 15sekundzie 1 rundy..

Zdjecia i wiecej ciekawostek beda po obiedzie:)















wtorek, 3 listopada 2009

Santiago, czyli jak sie wlamac do obcego domu po 40 h podrozy

Bedzie krotko, bo poki co moj host z couchsurfing pracuje jeszcze,a ze przewidzial ten fakt wczesniej i skorelowal go z faktem mojego przyjazdu wykazal sie iscie bondowskim sprytem i ukryl klucze do domu pod jedna z cegiel przy furtce.Wiec ide szukac cegly i klucza, wbic sie na krzywika do willi w ktorej nigdy nie bylem,na kontynencie ktorego nie znam i czekac na wlasciciela, ktorego w zyciu na oczy nie widzialem..

Szczegoly ze wstepnego spaceru po miescie Santiago wraz z dokumentacja fotograficzna beda pozniej.Jak sie wlamie.

sobota, 31 października 2009

piątek, 9 października 2009

w kwestii technicznej..


Czas - 2.11 - 20.12

Trasa - los zesłał dość korzystne bilety do Santiago de Chile liniami LAN i Iberia (tfu..). Lecimy więc do Santiago, następnie jedziemy do Arica, katapultujemy się w 8 h z poziomu morza na 4600 m npm i wsiąkamy w Boliwie na kilka tyg. 30.11 nasza trójca rostaje się w San Pedro de Atacama skąd, już sam, jadę do Argentyny. W Jujuy czeka Land Cruiser HJ40 i, jeśli zbiorę kilka chętnych osób, przejedziemy nim Ruta 40 aż do Bariloche. Jeśli nie, alternatywnie pozostaje opcja przeszmuglowania Ursusa 6014 przez zieloną granicę do Chile. Ale o tym cii..


czwartek, 8 października 2009

Start.

Tym razem nie będzie o przygotowaniach, Indiach i całym tym szalonym kolorycie o smaku i zapachu masali.

Tym razem kierunek w lewo, na zachód, 38 godzin 3 pociągami i 3 samolotami stąd. Tylko taka odległość daje szanse ucieczki od depresji wywoływanej tonami spadających w błoto pośniegowe liści..

ps. z bardzo,bardzo dobrego źródła usłyszałem, że depresja wiosenna jest bardziej niebezpieczna od jesiennej..kolejna ucieczka w kwietniu ?